Mój sympatyczny Kolega Adam podsunął mi ciekawy pomysł by stworzyć nowy artykuł „Lotnictwo polskie na obczyźnie” i rzeczywiście poniższe walory nie mają nic wspólnego ze sportem spadochronowym. To było przelewanie krwi.
Walory filatelistyczne związane z Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie, a szczególnie z pocztą polową i emisjami spadochronowymi, zajmują wyjątkowe miejsce w kolekcjonerstwie tematyki militarnej. Są to nie tylko przedmioty o wartości historycznej, ale również nośniki pamięci o losach żołnierzy, ich misjach, szlakach bojowych i strukturze organizacyjnej armii na uchodźstwie.
Znaczki i przesyłki polowe były emitowane w ograniczonych nakładach, często w warunkach polowych lub półkonspiracyjnych. Ich zachowanie do dziś w dobrym stanie stanowi rzadkość, co znacząco podnosi ich wartość kolekcjonerską.
Walory związane ze spadochroniarzami, w tym Cichociemnymi, są szczególnie poszukiwane. Ich symbolika odwołuje się do odwagi, tajnych operacji i walki o niepodległość – wartości głęboko zakorzenionych w kolekcjonerstwie militarnym.
W okresie II wojny światowej Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie nie tylko walczyły u boku aliantów, ale również prowadziły intensywną działalność propagandową i komunikacyjną, której wyrazem była własna poczta polowa. W ramach tej działalności emitowano znaczki i kartki pocztowe, które dziś stanowią cenne świadectwo historii, odwagi i determinacji żołnierzy walczących o wolność ojczyzny.
Po upadku Francji 22.06.1940 r., w lipcu tegoż roku utworzono w Londynie, w ramach organizacji poczty brytyjskiej Polskie Biuro Wojskowe do obsługi pocztowej Wojska Polskiego, na terenie Wielkiej Brytanii. W październiku 1941 r. placówkę przeniesiono do Edynburga zmieniając nazwę na Polską Pocztę Polową (Polish Field Post Offce), która działał do lata 1945 r. Z inicjatywy zawodowego oficera Wojska Polskiego kartografa Aleksandra Stockiego (1897-1960) wydano cały szereg pamiątkowych winietek, które były używane na przesyłkach Polskiej Poczty Polowej w Wielkiej Brytanii.

Polowa Kartka Pocztowa – Bitwa o Narvik 1940 - przedstawia polski okręt wojenny płynący przez norweski fiord, otoczony stromymi klifami. Scena nawiązuje do bitwy o Narwik – ważnej operacji morskiej z udziałem sił alianckich, w tym Polaków, przeciwko Niemcom w kampanii norweskiej.
Tematyka spadochronowa: Znaczek nawiązuje do działań bojowych jednostek specjalnych, w tym spadochroniarzy, w rejonie Narviku – symboliczna obecność Cichociemnych i ich udział w operacjach alianckich. Kartka była wysłana do osoby związanej z Polską Armią, prawdopodobnie żołnierza lub oficera współpracującego z siłami polskimi.

Wśród niezliczonych śladów polskiej tułaczki wojennej są takie, które nie krzyczą, nie błyszczą, nie domagają się uwagi. Leżą cicho, na cienkim papierze, wytłoczone prowizorycznym drukiem, zabarwione tuszem, który pamięta dłonie żołnierzy. Do takich świadectw należą polowe nalepki i znaczki pocztowe Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie — tworzone w małych nakładach, często w warunkach polowych, półkonspiracyjnych, a jednak pełne godności i wewnętrznego światła. W nich właśnie odbija się dramat i nadzieja ludzi, którzy w obcym kraju budowali własną pocztę, własny rytm życia, własny sposób mówienia światu: „Jesteśmy. Trwamy. Pamiętamy”.
Szczególne miejsce w tej historii zajmują nalepki przygotowane dla wojsk desantowych, powstałe z inicjatywy kartografa Aleksandra Stockiego — człowieka map, precyzji i odpowiedzialności. Stocki rozumiał, że żołnierz desantu żyje w ciągłym ruchu, w zawieszeniu między ziemią a niebem, między rozkazem a niepewnością. Dlatego stworzył znaki, które miały nie tylko funkcję praktyczną, lecz także symboliczną: były jak kotwice rzucone w chaos wojny, jak małe deklaracje tożsamości. Na tych nalepkach pojawia się sylwetka spadochroniarza — żołnierza, który nie ma własnego terytorium, lecz ma odwagę skoczyć tam, gdzie inni nie mogą dotrzeć. Jego postać, uchwycona w dynamicznym ruchu, staje się ikoną polskiego losu: człowieka wyrwanego z ojczyzny, a jednak gotowego zstąpić na każdą ziemię, by walczyć o wolność, której nie wolno porzucić.
Gdy taka nalepka trafia na przesyłkę, a obok niej pojawia się stempel „POLSKA POCZTA Nr 1” z datą 22 marca 1943 roku, całość nabiera wymiaru niemal liturgicznego. To już nie tylko znak opłaty. To świadectwo realnego obiegu pocztowego, dowód, że list naprawdę został wysłany, że ktoś w mundurze, w obcym kraju, w ostatnich tygodniach wojny, wciąż pisał do bliskich. Dwujęzyczny stempel — polski i angielski — mówi o podwójnym losie żołnierza: formalnie w strukturach alianckich, duchowo wciąż w Polsce, której nie mógł zobaczyć. Każda taka przesyłka jest jak zatrzymany oddech historii, jak modlitwa wysłana przez ocean.
Właśnie dlatego te skromne nalepki i stemple są tak ważne. Nie są ozdobą. Nie są filatelistyczną ciekawostką. Są fragmentem życia, które próbowało ocaleć wśród ruin świata. Są świadectwem ludzi, którzy — choć rozproszeni, bezdomni, pozbawieni państwa — potrafili stworzyć własną pocztę, własne znaki, własny język nadziei. W nich zapisany jest cały dramat polskiego żołnierza: jego samotność, jego odwaga, jego tęsknota i jego niezłomność. A także coś jeszcze — cicha wiara, że list, choćby najmniejszy, choćby naklejony prowizoryczną nalepką, może być mostem między tym, co utracone, a tym, co wciąż czeka.


![]() |






















W lutym 2016 roku przypadła 75. rocznica pierwszego zrzutu Cichociemnych – partyzantów, którzy w czasie II wojny światowej dobrowolnie stanęli do bohaterskiej walki z niemieckim okupantem. Oficjalne obchody jubileuszu były wspaniałą okazją, by przypomnieć Polakom, kim byli ci heroiczni patrioci.
Cichociemni byli specjalnie szkolonymi żołnierzami Polskich Sił Zbrojnych. W trakcie trwania II wojny światowej desantowano ich na terytorium okupowanej Polski. Ich zadaniem była organizacja i szkolenie polskiego ruchu oporu oraz nieregularna walka z niemieckim okupantem. Cichociemnymi zostawali wyłącznie ochotnicy. Pierwszy lot i skoki odbyły się w nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku. Do grudnia 1944 roku udało się przerzucić do Polski 316 Cichociemnych.
Autorem waloru jest pani Agnieszka Próchniak.
Na awersie spogląda na nas żyjący 101 lat Aleksander Tarnowski (pseudonim „Upłaz”), zmarł 4 marca 2022 roku. Do wykonania jego podobizny wykorzystano zdjęcie wykonane przez Pawła Kółkiewicza. Jako cichociemny swojego skoku dokonał z samolotu Halifax JP-181 „C” w ramach operacji „Walter 12” w nocy z 16 na 17 kwietnia 1944 roku, o czym przypomina napis pod portretem.
Znad górnego marginesu nadlatuje bombowiec Armstrong Whitworth Whitley będący lustrzanym odbiciem zdjęcia z 1940 roku. Tego typu samolot z oznaczeniem Z-6473 z 419 Eskadry RAF do zadań specjalnych został wykorzystany do pierwszego zrzutu cichociemnych w ramach akcji „Adolphus”. Miejscem docelowym skoczków były okolice Włoszczowej, lecz w wyniku zboczenia z kursu i małej ilości paliwa byli oni zmuszeni wylądować w pobliżu miejscowości Dębowiec leżącej na terenie Rzeszy.
Z prawej strony banknotu możemy dostrzec Znak Spadochroniarzy Armii Krajowej ustanowiony 5 lutego 1954 roku w Londynie. Edycja tej odmiany znaku liczy tylko 316 numerowanych egzemplarzy, tyle, ilu cichociemnych zrzucono do okupowanej ojczyzny. Pikujący na dół orzeł został opracowany przez twórcę rysunków do Koziołka Matołka, grafika Mariana Walentynowicza. Wizerunek orła zaczerpnął z zaprojektowanej przez siebie okładki emigracyjnego wydania książki Józefa Kisielewskiego „Ziemia gromadzi prochy”. W szponach orła dodano wieniec laurowy, wewnątrz którego zamieszczono symbol nadziei na odzyskanie niepodległości - Znak Polski Walczącej.
Z prawej strony portretu widnieje wykonany przy wykorzystaniu reliefu napisy „Tobie ojczyzno” świadczący o poświęceniu cichociemnych. Napis ten możemy spotkać na odwrocie Znaków Spadochronowych wzór 1941, 1944, 1954. Na stronie przedniej waloru umieszczono dwukrotnie numerację: w kolorze czerwony z lewej strony i w kolorze czarnym z prawej strony. Prawdopodobnie oznaczenie serii AP odnosi się do inicjałów autorki waloru. W tle widzimy niebo z chmurami, które podczas skoków mogą podziwiać spadochroniarze oraz charakterystyczne dla autorki gilosze. W prawym dolnym rogu widnieją cyfry 1941/2016, które przypominają o obchodach 75 rocznicy pierwszego zrzutu cichociemnych.
Rewers swoją symboliką odnosi się do polskiej elitarnej Jednostki Specjalnej GROM, którą uważa się za duchowego spadkobiercę tradycji cichociemnych. Decyzją Ministra Obrony Narodowej z dnia 4 sierpnia 1995 roku Jednostka przejęła dziedzictwo Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej 1940-1945 oraz przyjęła nazwę wyróżniającą „Cichociemnych”. Jednostka została powołana oficjalnie do życia 13 lipca 1990 roku w odpowiedzi na postrzelenie dwóch Polaków w Bejrucie przez terrorystów na mocy Zarządzenia Organizacyjnego Ministra Spraw Wewnętrznych.
Na pierwszym planie umieszczono portret majora Krzysztofa Woźniaka będącego jedynym poległym dotychczas członkiem jednostki GROM podczas misji. Poległ on w wieku 36 lat 23 stycznia 2013 roku w wyniku ran postrzałowych odniesionych podczas akcji zatrzymania groźnego terrorysty.
Z lewej strony z wykorzystaniem druku irysowego umieszczono powstałe w 1992 roku odznaczenie JS GROM zaprojektowane przez Pawła Mosznera. Jest to ten sam orzeł co w przypadku Znaku Spadochroniarzy Armii Krajowej, tylko z tą różnicą, że w szponach trzyma on grom utożsamiany z mocą i potęgą.
W prawym górnym rogu widzimy awers pamiątkowego medalu zaprojektowanego przez Roussane i Andrzeja Nowakowskiego. Na tle fakturowanej powierzchni widzimy symboliczne gromy i orły w locie. Na górze i na dole przy krawędzi znajduje się napis: „JEDNOSTKA WOJSKOWA GROM /CICHOCIEMNI”. Medal został wyprodukowany przez Mennicę Polską S.A w 2012 roku na zlecenie Jednostki Wojskowej 2305 Grom im. Cichociemnych w ilości 700 sztuk. Został on zrobiony ze srebrzonego i oksydowanego tombaku.
W lewym górnym rogu widnieje tekst „Nie mogliśmy wybrać lepszego patrona. GROM i cichociemni to związek idealny. Oprócz wieku niewiele ich różni”, który wyszedł spod pióra dziennikarza Juliusza Ćwielucha i pochodzi z czołówki artykułu „Tradycja podtrzymywana przez GROM” zamieszczonego w tygodniku „Polityka” z dnia 26 kwietnia 2016 roku. Słowa te są częściowo inspirowane wypowiedzią pułkownika Mieczysława Kurasa, dobitnie podkreślają, że GROM jest spadkobiercą tradycji cichociemnych. W centrum widnieją czterej spadochroniarze tworzący formację w powietrzu. Grafika powstała na podstawie zdjęcia prezentującego szkolenie spadochronowe JS GROM. Kolorystyka banknotu jak przystało na walor o tematyce powiązanej z wojskiem, wykorzystuje barwy maskujące: zielony i brązowy.
Prezentowany banknot stanowi jedynie walor kolekcjonerski i nie jest środkiem płatniczym.


Kartka została wydana z okazji obchodów Roku Cichociemnych – elitarnej formacji spadochronowej Armii Krajowej, której członkowie byli szkoleni w Wielkiej Brytanii i zrzucani do okupowanej Polski w latach 1941–1944. Ich misje obejmowały działania wywiadowcze, sabotażowe i organizacyjne, a ich odwaga i profesjonalizm stały się legendą polskiego ruchu oporu.


